Na początku grudnia 2012 w Białymstoku zmarł 13 – sto miesięczny Bolek. Rodzice bezskutecznie usiłowali pomóc odwiedzając na dwa tygodnie przed śmiercią kolejno lekarzy, w ocenie których inne niż zwykłe zachowanie dziecka było powodem ząbkowania.
Ostatecznie podstawowe badanie krwi, wykonane prywatnie z inicjatywy rodziców, za które zapłacili 10 złotych – wykazało białaczkę szpikową.
W niecałe trzy miesiące po tej śmierci do Bolka dołączyła niewiele starsza Dominika. Jej mama tez robiła wszystko by ocalić córkę. Dyspozytor stwierdził, że to nie ich kompetencje i odesłał rodzica w inne miejsce. Tam natomiast lekarz udzielił wsparcia – „na telefon” konającemu dziecku!
Wspólnym mianownikiem obydwu śmierci – nie był system, lecz człowiek, któremu po raz kolejny zabrakło wyobraźni, za to nie zabrakło rutyny.
Już dawno temu zrodził się pomysł, żeby Jurek Owsiak pomyślał o wspieraniu ofiar błędów lekarskich, tych którzy mieli więcej szczęścia od naszych maleństw – i jeszcze żyją. Pompowanie gigantycznych kwot w sprzęt, z którego nie można skorzystać – mija się z celem.
